Menu

niedziela, 27 stycznia 2013

torcik :)

Styczeń zaczął się dla mnie od próby upieczenia tortu dla bratanicy na jej 6 urodziny. Oczywiście musiałam się porwać na coś czego wcześniej nie robiłam no i oczywiście poległam ;). Jak z biszkoptem nie miałam żadnego problemu, tak z kremem maślanym, którym postanowiłam ozdobić tort już miałam większy problem. Krem zrobiłam dzień wcześniej i wydawało mi się, że jest oki schowałam go więc do lodówki, aby następnego dnia ozdobić nim tort. Po wyjęciu z lodówki krem był twardy zaczęłam więc czytać na blogu http://www.mojewypieki.com  z którego zaczerpnęłam przepis czy tak powinno być i doczytałam się tam w komentarzach, że w takiej sytuacji należy zmiksować ją na wolnych obrotach co też uczyniłam i tu prawie się popłakałam. Masa wyglądała na zwarzoną, a barwnik (bo masa miała być  różowa) zaczął się od reszty oddzielać. Szpryca, którą miałam dekorować musiała iść w odstawkę i musiałam zapomnieć o falbankach :(   O dziwo ;) w smaku krem był dobry wiec postanowiłam jednak udekorować nim tort.  Bratanica ucieszyła się, że mimo cioci wrzasków i złości :)  dostała torcik, a ciocia postanowiła jeszcze raz się zmierzyć z kremem :).